“Wilkołak” – recenzja

Trylogia dopełniona
Wojciech Chmielarz kilka lat kazał nam czekać na domknięcie swojej trylogii gliwickiej. Było warto. „Wilkołak” to świetne zwieńczenie historii. A może to wcale nie koniec?

Dawid Wolski nie jest dobrym detektywem. Dobry detektyw, jak Sherlock Holmes, najpierw drogą dedukcji próbuje zgłębić problem, z którym przyszło mu się zmierzyć – Wolski najpierw bije/porywa/strzela (niepotrzebne skreślić), potem myśli (choć czasem w tym szaleństwie jest jakaś metoda). Dobry detektyw nie porusza się zdezelowanym seicento (które odzwierciedla całą jego grację), nie uprawia seksu z osobami, które śledzi ani ich nie szantażuje. Dobrego detektywa stać na inne papierosy niż białoruskie miński i nie musi ich prostować za każdym razem po kolejnym niespodziewanym łomocie. Dawid Wolski nie jest dobrym detektywem, a Artur Górnik nie jest dobrym prokuratorem. Poważny prokurator jest profesjonalistą, przykłada się do pracy, świeci przykładem, stojąc na straży prawa i rodziny. Artur Górnik robił to wszystko, dopóki drogi swoim seicento nie zajechał mu Wolski, wciągając w swój świat chaosu.

Panowie nie przepadają za sobą, a przychodzi im po raz kolejny współpracować. „Wilkołak” dotyka nieuporządkowanych spraw poznanych w dwóch poprzednich częściach. Do Wolskiego wraca koszmar z przeszłości, odżywa jego wyniszczający konflikt z ojcem i obsesja, która ten konflikt zapoczątkowała. Obsesją, niczym chorobą, zaraża Górnika, który z każdą kolejną stroną traci resztki swojej racjonalności, bo chore, niedorzeczne wizje Wolskiego okazują się mieć swoje pokrycie w rzeczywistości. Ich sposób działania jest spontaniczny, nieprzemyślany, chaotyczny, a co najważniejsze naznaczony w równym stopniu przebłyskami przypadku i geniuszu.

Chmielarzowa seria gliwicka ma swój niepowtarzalny klimat. Świetnie, plastycznie, przedstawione Gliwice (po trzech częściach mam – pewnie złudne – wrażenie, że znam to miasto całkiem nieźle, choć w nim nigdy nie byłem), ale ważniejsze wydaje się być to, jak wartka kryminalna akcja nałożona została na tło obyczajowe. To zarysowane jest świetnie. Wątków jest wiele. Przechodzenie w dorosłość młodych studentów i ich rozterki dotyczące wspólnego życia, tak innego od tego znanego dotychczas. Zdrada i co dalej? Odkładanie problemów na bliżej nieokreślone później i zapijanie ich kolejnym winem. Bohaterowie Chmielarza są bardzo różni, pochodzą z różnych środowisk, ale łączy ich to, że nie są kryształowi, a ich pobudki czasami porażają egoizmem, ale są przez to są bardzo namacalni, ludzcy. Nic nie jest czarno-białe, a kłamstwa i naginanie prawa (to przede wszystkim w przypadku panów Wolskiego i Górnika) to chleb powszedni. Nie ma tu dobrych policjantów i złych złodziei, ale doskonale rozumiemy motywacje, jakimi kierują się nawet drugoplanowi bohaterzy „Wilkołaka”, co nie zawsze jest w tego typu literaturze normą. Dopełnia tę wątpliwą moralnie całość jeszcze jeden aspekt – sposób narracji. Olga Tokarczuk stworzyła pojęcie „czułego narratora”, o którym wspominała w mowie noblowskiej. Wojciech Chmielarz może żadnego teoretycznoliterackiego terminu nie ukuł (choć w rozbieraniu kryminałów na czynniki pierwsze jest specjalistą, czego daje niejednokrotnie wyraz na swoim facebookowym fanpage’u), ale narratora jego serii gliwickiej można śmiało nazwać ironicznym. Ironicznym dla głównych bohaterów, ironicznym dla ich oponentów, ironicznym dla książkowej rzeczywistości. To sprawia, że postaci stają się nam jeszcze w jakiś sposób bliższe.
Pewnie – są minusy, znajdą się pewne niedociągnięcia (panie Wojtku, Fiat Seicento nie ma tylnych drzwi!), ale przyjemność z lektury jest dość duża, a przecież to o to w tym gatunku chodzi.

Zakończenie domyka cykl pewną klamrą, a w posłowiu autor twierdzi, że raczej nie planuje kontynuacji. Ale nie jest to zakończenie zamknięte, więc kto wie? Może jeszcze kiedyś Wolski, najgorszy detektyw świata, jak nazywa go sam autor, powróci, w glorii swojej – specyficznie rozumianej – chwały.

Łukasz Wieliczko

Zapraszamy do wypożyczania:
https://katalog.mbp.olsztyn.pl/sowacgi.php?KatID=0&typ=record&001=Op2021003287

Zezwalamy na publikację recenzji w mediach.

Może Ci się również spodoba